W styczniu z okazji XX Finału wystawiłem dwie sesje zdjęciowe na aukcje charytatywne, z których dochód zasilił konto Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, ale o tym oczywiście pamiętacie. A pamiętacie, widzieliście mój reportaż z Chrztu Olgierda? Tak się fajnie złożyło, że jedną z aukcji – sesję dziecięcą i rodzinną wylicytowała Ula - mama Ola. Okazja do zdjęć była również bardzo fajna, bo w jego 2 urodziny. Ula napisała do mnie: “Przyjdź, będzie kameralna imprezka z okazji skończenia przez Ola 2 latek. Przygotujemy się, zorganizujemy sesję.” No i dałem się wpuścić w maliny… Ludzióf jak mrófkóf! Haha! Z wpuszczeniem w maliny to żart oczywiście – było bardzo sympatycznie i owocnie w zdjęcia. Szczytny cel osiągnięty, pomogliśmy dzieciaczkom, a Olo i jego rodzina będzie miała pamiątkę. A propos rodziny, tu dwa słowa – przesympatyczni ludzie, bardzo otwarci i towarzyscy, nota bene Ula jest szefową oddziału Biura Podróży Ostatnie Miejsca taka dziewczyna, że i w pomoc charytatywną się włączy i na fajną wycieczkę zabierze… Będę się musiał kiedyś uśmiechnąć do niej o jakieś ciepłe kraje. ;-) Na kilku zdjęciach widać tort urodzinowy. Na pewno nie zgadniecie od kogo! A jednak. Zgadliście. Oczywiście to Tort Marzeń. Solenizantowi bardzo się podobało, bo chociaż strasznie był zaaferowany całą sytuacją: gośćmi, prezentami, tortem i błyskaniem, to jednak na koniec dostałem od niego osobiste brawa – mam nadzieję, że zasłużone.
Zapraszam.
niedziela, 26 lutego 2012
XX Finał WOŚP – aukcja pierwsza, czyli Olgierd po raz drugi…
wtorek, 21 lutego 2012
Domowe nie-fashion, czyli jak namówić 2 latka do zdjęć…
Dawno nie było tutaj nic domowego, rodzinnego. Dopytujecie się co u naszego Wiktora, więc proszę.
Jakiś czas temu (w listopadzie) Agnieszka nakupiła naszemu smykowi super fajnych ciuszków, więc wpadłem na pomysł: “Zrobimy Wiktorowi taką dziecięcą fashionową sesję!” Ale jak to często bywa od pomysłu do realizacji długa droga… Nie chodzi oczywiście o to, że daleko trzeba było jechać na zdjęcia czy coś. Nie, nie! Aga zestawiła fajnie ubranka, ja porozstawiałem statywy i lampy. Tadam! Studio gotowe! Niestety nasz model dostał tzw. ataku głupa i nie pozwolił sobie zrobić zdjęć. Kulminacyjnym momentem owej niedoszłej sesji był Wiktorowy rozpęd i skok na tło który zakończył się rozwinięciem na siebie całej rolki.
Ogólnie, jeśli chodzi o robienie zdjęć Wiktorowi wszystko odwróciło się o 180 stopni. Jak kiedyś można było mu robić zdjęcia bez jakiegokolwiek problemu i protestu, tak teraz po każdym klapnięciu migawki trzeba mu zdjęcie pokazać… Kurczę, kto tu jest fotografem, a kto modelem?! Żeby mnie 2 latek sprawdzał? Nie mam pojęcia o co mu chodzi: kompozycję, ekspozycję… :-)
W każdym razie w ostatnią sobotę ponowiliśmy próbę. Przy okazji tego, że trzeba było Agnieszce zrobić kilka zdjęć, udało się również w kadrze uchwycić naszego nicponia. Tym razem nie rozwijałem tła – żeby nie kusiło. :-) Pierwsze zdjęcie z poprzedniej nieodbytej sesji, reszta niedzielna. Ładnie nam zarósł nasz elegancik co?Zapraszam do oglądania.
Drogie mamy, obecne i przyszłe, Was również zapraszam na zdjęcia z Waszymi pociechami. Z tatami także. ;-)
poniedziałek, 23 stycznia 2012
Szczotka, pasta, kubek, ciepła woda, czyli… nie taki dentysta straszny
Witam po krótkiej przerwie. Nowy rok już od trzech tygodni w toku. Obie aukcje charytatywne dla WOŚP sprzedane. Dzisiaj chciałbym pokazać zdjęcia jakie wykonałem dla najlepszego gabinetu stomatologicznego jaki znam, czyli Stomatologia Brzeziny. Tytuł wpisu to słowa jednej z bardzo popularnych piosenek dla dzieci, która mówi o tym, co trzeba robić, żeby zdrowe zęby mieć. Jeśli jednak z jakichś powodów macie z nimi problemu, to z czystym sumieniem mogę polecić gabinet dr Sylwii Uszyńskiej najlepszego stomatologa na świecie. Sam jestem jej pacjentem, to wiem! Zdaję sobie sprawę z tego, że wielu ludzi nie lubi tego rodzaju wizyt albo najprościej na świecie się ich boi. Ja osobiście wcale nie boję się stomatologów, wiercenia, borowania i tak dalej. Ja po prostu nie mam czasu! Miedzy mną - jako pacjentem a dr Sylwią istnieje zgoła odwrotna relacja niż zwykle w takich przypadkach bywa. To Pani doktor boi się mnie, a uściślając boi się, że kiedyś odgryzę jej paluszki. Dlaczego? A dlatego, że podczas wizyt stomatologicznych notorycznie zasypiam na fotelu. Tak. Zasypiam! I to bez narkozy. A może raczej ucinam sobie drzemkę. Ciepełko, światło świecące prosto w oczy (trzeba je wtedy oczywiście zamknąć), muzyczka i… już mnie niema. Wtedy pojawia się problem dla stomatologa: włożyć tam ręce, czy nie?! Zamknie usta i dziabnie po palcach, czy nie?! Tak właśnie wyglądają moje wizyty w Stomatologii Brzeziny. Przychodzę, siadam na fotel, borowanko, uzupełnianko, pobudka i gotowe! Dla pragnących mieć piękne, białe i zdrowe zęby nie ma lepszego miejsca. Gabinet mieści się w Warszawie, ul. Małej Brzozy 12, na osiedlu Agroman, na przeciwko Carrefoura na Targówku (po drugiej stronie trasy toruńskiej), tel. 498 24 25. Dzisiaj jadę znowu na 17:00 a Was zapraszam do obejrzenia kilu zdjęć z pracy gabinetu.
![]()
niedziela, 8 stycznia 2012
XX Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy

Po raz kolejny przyłączam się do akcji Wielkiej Orkiestry Świątecznej pomocy. W tym roku poszerzam repertuar – wystawiam dwie aukcje:
1. Sesja dziecięca, rodzinna lub ciążowa:
http://aukcje.wosp.org.pl/show_item.php?item=598520
2. Sesja portretowa, glamour, beauty:
http://aukcje.wosp.org.pl/show_item.php?item=598713
Zapraszam Was do licytacji.
sobota, 24 grudnia 2011
Johny Christmas…
Wszyscy się uparli na tą Merry, więc jak dzisiaj przekornie Johny – też całkiem ładne imię dla Christmasa. Krótko, zwięźle i na temat będzie. Życzę wszystkim Wesołych Świąt Bożego Narodzenia, wielu prezentów pod choinką, pysznego żarełka na stole wigilijnym, ale przede wszystkim zdrówka, wspaniałej atmosfery świątecznej, dobrego humoru i samopoczucia. Tyle. W razie gdyby ktoś miał nadmiar prezentów… wiecie gdzie mnie szukać. :-)